Track Day: From Street To Circuit. TA HISTORIA WYDARZYŁA SIĘ NAPRAWDĘ
Chcesz się ścigać, ale nie jesteś kierowcą wyścigowym. Masz samochód. Jakiś budżet. Na początku znacznie większe ambicje niż umiejętności. Grzebiesz przy aucie, jedziesz na track day i sprawdzasz, ile z tego, co potrafisz, przetrwa pierwsze szybkie okrążenia.
Jeżeli pójdzie dobrze, wrócisz. Jeżeli pójdzie źle, też wrócisz.
Ta historia wydarzyła się naprawdę – ludziom, którzy dziś pracują nad Track Day.
Stworzył wirtualny Tor Poznań, bo chciał po nim jeździć
Krzysztof „Szymik” Szymikowski chciał mieć możliwość jazdy po polskim obiekcie w Assetto Corsa, więc stworzył jego wirtualną wersję.
Była to jedna z rzeczy, które robił wokół simracingu, z pasji. Szymik angażował się, tworzył kolejne polskie obiekty, organizował zawody, a jednocześnie sam ścigał się w amatorskim kartingu. Związany z branżą gamingową jako producent, od dawna myślał o tym, by stworzyć grę wyścigową.
Tor Poznań stał się ważny w jego życiu z jeszcze jednego powodu. To na nim nawiązał istotne dziś dla Track Day relacje ze środowiskiem motorsportowym, m.in. z Przemysławem Plucińskim, Arturem Obuchowskim i DRIVE SQUAD.
Znalazł się na starcie i zaczął pomagać w tym innym
Ta niezwykła historia pokazuje, że do ścigania nie zawsze prowadzi utarta droga.
Przemysław Pluciński był kibicem, oglądał wyścigi i rajdy, jeździł na zawody, aż w końcu sam wystartował. Ten krok pociągnął za sobą następne. Pojawiły się kolejne starty, licencja, Wyścigowe Samochodowe Mistrzostwa Polski i wreszcie DRIVE SQUAD – profesjonalny zespół wyścigowy i akademia szkoleniowa dla kierowców.
Stworzył jedną z najbardziej widowiskowych i najliczniej obsadzonych serii w ramach WSMP. Pod jego kierownictwem DRIVE SQUAD stał się zespołem dysponującym imponującą liczbą wyścigowych Mini Cooperów S, należącą do największych w Polsce.
Nie ma tu cudownej kariery zaplanowanej od dzieciństwa. Jest za to historia znacznie ciekawsza – człowieka, który po prostu chciał spróbować.
Spróbował. Został. Stworzył kompleksowy ekosystem, który pozwala przejść drogę od amatora bez licencji do profesjonalnego zawodnika walczącego o tytuły Mistrza Polski.
Właśnie to doświadczenie zmienia sposób myślenia o grze wyścigowej.
Zanim pojawi się walka o pozycję, trzeba nauczyć się jeździć. Zanim zacznie się myśleć o wynikach, trzeba znaleźć pieniądze na kolejne modyfikacje, zdecydować, co rzeczywiście warto zmienić i pogodzić ambicje z możliwościami.
From Street to Circuit w przypadku Przemka Plucińskiego nie jest koncepcją gry. Najpierw było rzeczywistością.
A ta rzeczywistość nie byłaby możliwa, gdyby nie Artur Obuchowski.
Musiał przestać się ścigać. Po latach wrócił na Nürburgring
Lamborghini Super Trofeo, wypadek w kwalifikacjach, start z końca stawki, deszcz na części toru i na koniec druga pozycja. Za DRIVE SQUAD stoi również kierowca z doświadczeniem zdobywanym daleko poza polskimi torami.
Artur Obuchowski zaczynał jako dziecko w kartingu. Zanim w ogóle dostał szansę, by wyjechać na tor, pracował przy gokartach. Później pojawiły się amatorskie rajdy samochodowe, coraz lepsze tempo i coraz wyższe miejsca w stawce. W pewnym momencie dalszy progres zaczął zależeć nie od talentu, lecz od budżetu.
Matematyki motorsportu nie dało się oszukać. Musiał zjechać z trasy i znaleźć sposób, żeby na nią wrócić.
Znalazł. Wrócił. Trafił do Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski i zdobył trzy tytuły mistrzowskie. Stamtąd przeszedł do Lamborghini Super Trofeo Europe i Middle East, prowadząc wyścigowego Huracána na takich obiektach jak Nürburgring, Monza, Silverstone, Paul Ricard czy Dubai Autodrome. Rywalizował w międzynarodowej stawce, walczył o podia i przez lata poznawał motorsport z miejsca, z którego wszystko widać najlepiej.
Zaliczył 18 startów, 4 podia i 1 najszybsze okrążenie w wyścigu, 9. miejsce Super Trofeo Europe AM oraz tytuł Vce Mistrza Super Trofeo Middle East AM.
W DRIVE SQUAD łączy własne doświadczenia z budowaniem miejsca, w którym kolejni kierowcy mogą rozpocząć i rozwijać swoją drogę w motorsporcie.
Jak wygląda samochód, którym można zacząć? Ile naprawdę znaczy przygotowanie? Gdzie kończy się sprzęt, a zaczynają umiejętności kierowcy? To pytania, które w prawdziwym padoku mają konkretne odpowiedzi – i właśnie stamtąd trafiają do rozmów o Track Day.
Zawodowo żył grami wyścigowymi
Związany z GRYOnline.pl od 2013 roku. Krzysztof „Draug” Mysiak z czasem został szefem Encyklopedii Gier. Kojarzony z Motoprzeglądem, czyli regularnym spojrzeniem na to, co dzieje się w świecie gier wyścigowych.
Draug grał, testował, porównywał i opisywał kolejne produkcje przez lata. Obserwował, jak zmienia się gatunek, i widział, czego szukają w nim gracze.
Miejsce na Track Day pojawia się naturalnie. Powstaje też coś bardzo ważnego – wspólny punkt widzenia.
A kiedy dołącza Wojciech Biliński, From Street to Circuit zaczyna nabierać jeszcze większego znaczenia.
Ponad 20 lat w gamedevie. Potem ECUMASTER
Bo jego zawodowa droga prowadziła najpierw przez gry.
I to przez ponad dwie dekady.
Zaczynał pod koniec lat 90. jako Lead Game Designer w X-ray Interactive. Później przez lata był związany z Tate Interactive i Tate Multimedia, gdzie odpowiadał za kierunek kreatywny, produkcję, zarządzanie zespołem, a ostatecznie całym studiem.
W 2022 roku przeszedł do ECUMASTER, gdzie objął stanowisko COO.
Pojawił się Track Day.
I nagle całe doświadczenie Wojtka Bilińskiego znalazło zastosowanie w jednym projekcie. Z jednej strony – produkcja gier, z drugiej – ECUMASTER i świat prawdziwego motorsportu.
Ta historia ma głębsze korzenie i więcej niż jednego bohatera.
Jakub Kojder stworzył ECUMASTER, Janek Matląg dołączył do firmy jako dyrektor techniczny i główny programista, a ich wspólna droga z Wojtkiem Bilińskim zaczęła się jeszcze wtedy, gdy razem tworzyli gry w X-ray i Tate Interactive. Wszystko nabierało kształtu.
W tej całej opowieści to właśnie tutaj gamedev po raz pierwszy spotyka się z motorsportem, na długo przed Track Day. Doświadczenie Jakuba Kojdera, Janka Matląga i Wojtka Bilińskiego, zdobywane przy tworzeniu gier, znalazło zupełnie nowe zastosowanie. Kolejnym naturalnym rozdziałem stała się zaawansowana elektronika dla motorsportu. Ta sama precyzja, ten sam sposób myślenia o systemach, przełożone na sterowniki, czujniki i rozwiązania używane dziś w prawdziwych samochodach wyścigowych.
To zmienia rozmowę o autentyczności.
Nie trzeba zastanawiać się, czy coś „wydaje się realistyczne”, jeśli obok są ludzie, których można zapytać, jak to wygląda naprawdę.
A potem trzeba to zaprogramować
Mamy kierowców. Inżynierów. Technologię. Wiemy, jak wygląda droga od pierwszego track day do regularnego ścigania. Jednak w grze wszystko to przechodzi bardzo prosty test.
Kierowca potrafi opisać zachowanie samochodu. Ludzie pracujący przy motorsporcie wiedzą, jak wpływają na nie kolejne zmiany. Partner technologiczny zna rozwiązania działające w prawdziwym aucie. A Michał „Kawa” Kawecki musi znaleźć na to sposób.
Kawa tworzy gry od 2002 roku. Jego pierwszy projekt? Gra wyścigowa. Specjalizuje się w obszarze, który bardzo szybko weryfikuje każde założenie – fizyce pojazdów.
Zaczął zgłębiać fizykę jazdy i sposoby jej odwzorowania w wirtualnym świecie. Z czasem poszedł najdalej – stworzył własny silnik fizyczny.
Dziś łączy ponad dwie dekady doświadczenia w programowaniu z praktyczną wiedzą o fizyce samochodu i własnym, hobbystycznym doświadczeniem z jazdy po torze. Bo ostatecznie samochód w grze ma przekonywać tym, jak się zachowuje, gdy kierowca zaczyna szukać jego granic.
Poczuliście, czym Apex7 Studios chce wyróżnić Track Day?
Historia zatacza koło
Tor Poznań. Ten sam, który ponad dekadę temu Szymik chciał zobaczyć w Assetto Corsa. Ten sam, na którym regularnie pojawiają się Przemek Pluciński i DRIVE SQUAD. Ten sam, na którym spotkali Krzysztofa Mysiaka. Tak powstała koncepcja Track Day.
From Street to Circuit
Za tym tytułem nie stoi wyobrażenie o tym, jak mogłaby wyglądać droga do motorsportu. Stoją prawdziwi ludzie, którzy przeszli drogę od simracingu do prawdziwego padoku, od pierwszych zawodów do profesjonalnego motorsportu, od gokarta do utytułowanego kierowcy wyścigowego. Ktoś, kto grał w gry wyścigowe i opisywał swoje doświadczenia. Ludzie, którzy spędzili lata na tworzeniu gier, żeby później znaleźć się w świecie elektroniki i rozwiązań używanych w samochodach wyścigowych. I ktoś, kto od ponad dwóch dekad przekłada zachowanie pojazdów na kod.
Dziś wszystkich łączy Track Day. A to dopiero początek.
Track Day. Twoja kariera. Twoje decyzje. Twój motorsport.

